Niby powszechnie wiadomo, że za sukcesem stoją wyrzeczenia, praca i wytrwałość. Dla naprawdę wielu osób to już jest banał. I tak samo wiele osób jest w dupie. Tak ciemnej, że banały nie dochodzą.
Niby powszechnie wiadomo jaka była historia Michaela Jordana – że pracował ciężej niż większość znanych sportowców. Żadna to wiedza tajemna.
A jednocześnie, czy rzeczywiście łatwo uciec od opinii, że ktoś popełnił błąd, wpadkę, a w mocniejszej ocenie wykazał się ignorancją lub brakiem kompetencji, gdy:
– Michaela Jordana nie przyjęto do drużyny koszykarskiej w szkole średniej
– Nie przyjęto go na pierwszą uczelnię, dla której chciał grać
– Nie został przyjęty do dwóch pierwszych zespołów NBA, które mogły go wybrać w drafcie *
Niby dobrze wiemy, że za sukcesem stoi praca, wysiłek, wytwałość. Niekiedy miesiące. Jeszcze częściej lata. A tu nadal niesamowita wydaje się historia, że nie przyjęto Michaela Jordana do kilku z rzędu drużyn koszykarskich, w różnych okresach i na różnych poziomach. Błąd, wpadka, nie poznali się. To Michael Jordan przecież był. Deklaratywna wiedza nie ma takiej siły sprawczej jak wdrukowane i zaszyte głęboko postawy i przekonania, również te dotyczące pracy i sukcesu. Deklarujemy sobie raczej te rzeczy, które brzmią dobrze i stawiają nas w dobrym świetle, a nie te, które nam służą.
Tymczasem pamiętam jak w moim dzieciństwie grana była bajka o wyścigu zająca i żółwia. Śmiali się z żółwia, że wogóle podjął wyzwanie. Zając arogancko pokpił sprawę, ucinając sobie drzemkę na trasie – za długą. Żółw zwyciężył wywołując ogólny szok wśród lokalnej społeczności i bekę z zająca. Zapewne, o czym bajka nie wspomina, kilka fortun popłynęło na zakładach bukmacherskich. Intencja tej bajki pewnie była dobra – przestroga przed arogancją i przecenianiem swoich umiejętności. Swoją robotę trzeba zrobić. Jednak podskórny, niewypowiedziany przekaz, jest zupełnie inny. To indywidualne predyspozycje, wrodzony talent decyduje. Praca się nie liczy. Możesz najwyżej mieć szczęście, że ktoś z urodzenia lepszy w danej dziedzinie pokpi sprawę. Albo jesteś zającem albo żółwiem. Albo jesteś Jordanem albo Iksińskim.
Reakcja „To banał!” na fundamentalne, sprawdzone zasady to obrona Twojego systemu przekonań i ego, które robi co może, by zostało po staremu. Najczęściej skutecznie. Wdruki i ukryte postawy mają ogromną sprawczą moc, a „to banał!” pozwala im pozostać w ukryciu.
Fundamentalne zasady fajnie traktować jak banały – bo wtedy radośnie możesz je unieważnić, zamiast je wdrażać. I jest fajnie, łatwo, może nawet przyjemnie, choć na krótko.
Spróbuj bardziej banalnie i sprawdź, co się stanie. Zacznij od fundamentów. Wtedy zamiast “Czy?” zaczniesz pytać “Jak?” – mądrzej pracować, zmienić priorytety, na co innego kierować uwagę.
* coroczny proces mający na celu pozyskanie przez kluby NBA praw do nowych zawodników. Najczęściej są to zawodnicy kończący szkoły wyższe w USA.