Myśli są.
Masz myśli. Produkujesz myśli.
Nie jesteś swoimi myślami, no bo jak?
Opinie są.
Ludzie mają opinie. Produkują opinie.
Nie jesteś opiniami innych ludzi, no bo jak?
Odczucia są.
Masz odczucia. Twoje myśli produkują odczucia.
Nie jesteś swoimi odczuciami, no bo jak?
„Tym, co myśli, są same myśli”.
— William James
Zrozum wreszcie, że same myśli, opinie i odczucia po prostu są, były i będą. Zawsze.
I zrozum wreszcie, że:
Nie podnoszą telefonu.
Nie wysyłają oferty.
Nie kończą treningu.
Nie domykają projektu.
Nie wchodzą na scenę.
Nie robią powtórzenia, kiedy ciało już szuka wymówki.
Nie siadają do pracy wtedy, kiedy nie ma nastroju.
Robisz to Ty, a robisz to siłą intelektu, decyzji i mięśni. Inaczej nie robisz.
Ludzie przegrywają, bo wierzą bezkrytycznie w nawykowe, niekontrolowane produkty uboczne swojego mózgu i służą im jak poddani, a nie dlatego, że, że nie wiedzą, co jest do zrobienia.
„Jeszcze nie jestem gotowa”.
„Muszę to lepiej przemyśleć”.
„To nie jest dobry moment”.
„Najpierw muszę poczuć pewność”.
„Co ludzie powiedzą?”.
„A jeśli się nie uda?”.
„A jeśli wyjdę na idiotę?”.
„A jeśli to nie ma sensu?”.
„A jeśli inni są już dalej?”.
„A jeśli ja po prostu taki jestem?”.
To są produkty mózgu. Tak został wytrenowany przez lata.
Mentalne symulacje.
Fantazje.
Wróżby z fusów.
Obrazy.
Nawykowe interpretacje.
Stare skrypty przebrane za głos rozsądku.
Problem utrwala się wtedy, gdy zaczynasz traktować je jak dowody, kompletnie olewając fakt, że dowodem jest wyłącznie to, co sprawdzone, przetestowane i zmierzone.
Masz myśl: „nie dam rady” — i zachowujesz się tak, jakby ta myśl to był wynik testu.
Masz odczucie napięcia — i uznajesz, że to przeciwskazanie do działania.
Masz obraz porażki — i reagujesz tak, jakby porażka już się wydarzyła.
Ktoś ma opinię — i pozwalasz, żeby cudza interpretacja stała się Twoją granicą.
Właśnie abdykowałeś, oddałeś władzę. I to nie światu, nie ludziom ani nie okolicznościom. Oddałeś władzę własnym fantazjom, których w ogóle nie pozwoliłeś sobie przetestować.
Fantazje są wygodne, bo nie wymagają konfrontacji. Możesz w nich być genialny, skrzywdzony, niezrozumiany, „prawie gotowy”, „tuż przed przełomem”, „w procesie”, „w przygotowaniu”. Jaki tylko chcesz. Możesz latami dopracowywać wersję siebie, która w rzeczywistości nigdy nie weszła na boisko.
Mózg oszczędza energię, mózg chce tego co znane i bezpieczne, więc wymusza bezruch.
Nazwie unikanie „strategią”.
Nazwie lęk „intuicją”.
Nazwie perfekcjonizm „standardami”.
Nazwie odkładanie „dojrzałą decyzją”.
Nazwie brak działania „potrzebą większej jasności”.
I oczywiście nie zniechęcam do myślenia. To przyszłościowa czynność.
Tak samo jak spokojna analiza. Ale jeśli Twoje myślenie nie kończy się kontaktem z rzeczywistością, tylko kolejną rundą wewnętrznej narracji, to nie jest żadna refleksja, tylko upokarzający autosabotaż. To jest zamknięty obieg.
Rzeczywistości nie weryfikuje się intensywnością przeżyć.
Nie weryfikuje się jej tym, jak mocno coś czujesz albo jak bardzo coś myślisz.
Nie weryfikuje się jej tym, jak przekonująco brzmi Twoja historia w głowie.
Rzeczywistość weryfikuje się działaniem.
Powtórzeniem.
Wynikiem.
Feedbackiem.
Iteracją.
Czasem.
Liczbą wykonanych prób.
Jakością procesu.
Twardymi miarami.
Nie: „czy czuję się gotowy?”.
Tylko: „ile razy wykonałem?”.
Nie: „czy brzmi to dobrze w mojej głowie?”.
Tylko: „co pokazał kontakt z rynkiem, sceną, klientem, rywalem, zespołem, zawodami, projektem?”.
Nie: „czy mam pewność?”.
Tylko: „jaki jest następny sprawdzalny ruch?”.
Nie: „co o mnie pomyślą?”.
Tylko: „co jest do zrobienia zgodnie z moimi wartościami, celem i standardem wykonania?”.
Władza nad sobą nie polega na tym, że nie masz trudnych myśli. Będziesz je mieć i kropka. Każdy je ma.
Nie polega na tym, że nie masz wątpliwości. Oczywiście, że masz i całe szczęście. Nabierz ich trochę też wobec własnych fantazji i interpretacji.
Nie polega na tym, że opinie innych przestaną Cię dotykać. Czasem będą.
Władza nad sobą zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz traktować każdy nawykowy produkt mózgu jak rozkaz.
Myśl może się pojawić — a Ty możesz nie pójść za nią.
Lęk może się pojawić — a Ty możesz zrobić to, co ważne.
Opinia może zaboleć — a Ty możesz wrócić do standardu.
Fantazja o porażce może być bardzo żywa — a Ty możesz sprawdzić rzeczywistość ruchem, nie kolejną mentalną symulacją w zamkniętym obiegu tego samego sposobu myślenia.
Tym różni się niemal mechanicznie wytresowany mózg od siły Twojego umysłu.
Tu jest władza nad sobą: w zdolności do działania zgodnego z wybranym kierunkiem, nawet gdy mózg produkuje hałas.
Nie kontrola każdej myśli. Nie pozytywne afirmacje. Nie udawanie, że jest lekko. Nie emocjonalna jałowość, tylko umiejętność powiedzenia:
„Widzę tę myśl”.
„Widzę ten lęk”.
„Widzę tę historię”.
„Widzę tę potrzebę ucieczki”.
„I nadal ostrożnie robię to, co jest do zrobienia”.
Bo Twoje życie nie zmienia się od tego, że dobrze rozumiesz swoje mechanizmy. Zmienia się wtedy, kiedy przestajesz im automatycznie służyć i tańczyć do ich muzyki na każde żądanie.
Masz myśli.
Masz opinie na swój temat.
Masz odczucia.
Masz narracje.
Masz fantazje.
Masz wyuczone sposoby unikania.
Jak wszyscy. A Ciebie pytam: kto tu komu wydaje polecenia? Ty swoim działaniom?
A może każda myśl, która akurat przyszła Ci do głowy, wydaje polecenia Tobie?