Jak zmiana, to tylko mierzalna.

Możesz naprawdę realnie zmienić swoje życie również wtedy, gdy nie masz już dwudziestu lat, idealnych warunków ani ochoty na kolejne lata analizowania siebie. W wieku niemal 40 lat zmieniłem ścieżkę kariery. Doszedłem do punktu, w którym dotarło, że jak chcę zmiany to muszę zmieniać i bałem się jak wszyscy diabli. Napisać, że było trudno, to nic nie napisać. Ale mogę też napisać, że było bardzo warto. Po czasie skrystalizowało się to, co powinienem i umiem robić najlepiej.  Dzisiaj pracuję zdalnie z miejsca w Europie, w którym naprawdę chciałem mieszkać. Mam znacznie większą swobodę decydowania o swoim czasie i sposobie pracy. Skaluję swoje produkty, buduję mocne relacje i żyję nieporównywalnie lepiej niż kilkanaście lat temu. Nie piszę tego po to, żeby opowiadać historię o spełnianiu marzeń. Piszę o tym, ponieważ w pracy, którą wykonuję – pomagając Tobie zmienić to, co potrzebujesz zmienić – konkretne rezultaty muszą być jedyną miarą jakości. Ta praca musi być o konkretnych rezultatach. I tym właśnie będę zajmował się tutaj: psychologią osiągnięć, wykonania i motywacji. Tym, jak możesz podejmować lepsze decyzje, działać konsekwentnie, zarabiać więcej i budować życie, które naprawdę Ci służy. Nie interesuje mnie rozwój osobisty jako kolekcjonowanie kolejnych wglądów w zaciszu wygodnego gabinetu. Sama refleksja, nie ważne jak piękna i głęboka, ale bez decyzji, treningu wykonania i weryfikacji rezultatów to jedna z kosztownych form unikania życia. Nie znoszę, gdy branża rozwoju osobistego Cię w tym zamyka. Interesuje mnie wyłącznie zmiana realna, czyli taka, którą można zauważyć również poza gabinetem i poza własną głową – w jakości życia, w miejscu życia, w ludziach, którzy Cię otaczają, na koncie bankowym, w samostanowieniu, pewności siebie, jakości decyzji – które da się zmierzyć. Jeśli pragniesz tego samego dla siebie – zostań, możesz skorzystać. Jeśli to za konkretne i za mało koronkowe – nie będziesz czuć się tu dobrze.

Ten profil będzie o psychologii wykonania, zmiany i osiągnięć – prawdziwych, nie teoretycznych. Nie jest o odzyskiwaniu harmonii i spokoju, odblokowywaniu czakr, ani o komunikacji z polem kwantowym. Jeśli komuś to służy, to wspaniale! Nie neguję, bo się na tym nie znam. Znam się natomiast na psychologii wykonania, psychologicznych procesach determinujących zachowanie, na samoregulacji i samokontroli, na psychologii emocji i motywacji, orientuję się w stosowalnych teoriach osobowości, determinacji i podejmowania decyzji. Takich treści i odsłon psychologii możesz się tu spodziewać, ponieważ jestem w pełni świadomy, podobnie do moich klientów – ich skuteczności. Jeśli szukasz głębi, ciszy i poezji – nie spodoba Ci się tu.

Piszę o tym z perspektywy człowieka, który sam stracił kilkanaście lat dokonując głębokich wglądów, poszukując sensu, odkrywając siebie i odbierając kolejne lekcje, z których w praktyce nie wynikało nic poza kolejnym głębokim wglądem. Stawałem się coraz „mądrzejszy” i „świadomy”. Moja sytuacja opisana mierzalnymi i namacalnymi parametrami niespecjalnie się poprawiała, ale ja, coachowie i nieskuteczni terapeuci nazywaliśmy to „procesem” i „drogą”. Wszystko było więc po coś. W życiu nie było lepiej, ale o ile światlej! No i było z kim porozmawiać 😊 W interesie procesu i drogi były złe decyzje, potknięcia, toksyczne relacje, prokrastynacja, powtarzanie tych samych działań, bo każde było kopalnią wglądów i materiałem na kolejne 5 sesji. Droga stawała się celem samym w sobie. To prawda, że stawałem się spokojniejszy i odporniejszy na niepowodzenia. Zwiększałem też swoją tolerancję na własną nieskuteczność w ramach tzw. „miłości własnej”. Wydawałem czas i pieniądze. Aż zacząłem mieć dość niepowodzeń i rozwoju dla rozwoju.

Branżę rozwoju osobistego znam już na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że istnieje spore ryzyko, że Twoje doświadczenie jest podobne. Pora przestać gloryfikować porażki a uczyć się również ze zwycięstw, o które aktywnie będziesz zabiegać. Będę Ci proponował koncentrację na faktycznych skutkach Twoich aktywności. Nie będziemy siedzieć na ślicznej, mentalnej polance tylko iść przed siebie, również wtedy, gdy trzeba iść pod górę. Ze wsparciem, narzędziami, strategią i mierzeniem efektów. Uważnie, odważnie i rozważnie.

Jeszcze kilkanaście lat temu usiadłbym na takiej ławce, gapił się w te góry, „coraz więcej rozumiał” i „odzyskiwał harmonię i kontakt”. Uznałbym to za rozwój osobisty.  W tym samym czasie mijaliby mnie ludzie, którzy może i bez wglądów, ale za to ze strategiami i narzędziami idą tam, gdzie ja chciałem być.

Dzisiaj mądrość mierzę rezultatami. I swoją i Twoją. Zapraszam do zmian!

Pozdrowienia znad Bodensee.